Dlaczego ludzie mają nałogi?

Uzależnienia są chorobą, która wymaga odpowiedniego leczenia. Sami niekiedy na samym początku jesteśmy w stanie nad nimi zapanować i je stłamsić. Jednak najczęściej kluczowa jest odpowiednia terapia dla osób uzależnionych. Nasze społeczeństwo trawione jest przez liczne nałogi za najbardziej destrukcyjne uznaje się: alkoholizm, narkomanię, palenie papierosów czy nadmierne objadanie się. W wyniku silnego związania swojego mózgu z tymi substancjami, nie potrafimy przestać, przyjmujemy ich coraz większe ilości, co może skutkować pogorszeniem naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. W związku z tym nałogów najlepiej unikać, a jeśli jakikolwiek problem się u nas pojawi, to szybko i profesjonalnie go zwalczać.

 

Czemu pojawiają się nałogi?

Nie jest to z pewnością problem jednostkowy, co możemy wnioskować, po licznych ośrodkach leczenia uzależnień. Jednak nie zawsze popadamy w nałóg z identycznych powodów. Niekiedy mogą się one bardzo różnić. Dla niektórych osób sięganie po używki jest dobrą zabawą, połączoną z przyjemnymi doznaniami, kiedy indziej można dostrzec, że stanowią one sposób na poprawienie swojego nastroju, Nałogi pojawiają się również często w sytuacjach, gdy mamy problemy w domu lub szkole i chcemy choć na chwilę o nich zapomnieć i skutecznie się oderwać, pojawia się równie poczucie samotności i nieszczęścia, które ułatwiają sięgnięcie po odpowiednie środki. Dla osób nieśmiałych i trudno odnajdujących się w towarzystwie bywa to rozwiązaniem na przełamanie pierwszych lodów, jednak gorzej jeśli się utrzymuje i często powtarza. Używki mogą również sprawiać przyjemność, czy być świadectwem buntu, ich stosowanie jest często również konsekwencją nudy lub naśladowania rówieśników.

Wychodzenie na prostą

Niestety pozbycie się nałogu, wcale nie jest takie proste. Często wymaga wielomiesięcznej pracy z terapeutą, jednak w pierwszej kolejności musimy przyznać się sami przed sobą, że mamy problem i się do niego zgłosić. Terapia uzależnień bywa trudna, szczególnie że musimy odtąd radzić sobie bez środków, które nam pozornie pomagały czy uspokajały.